SKANDAL? NIE POLECAM!

Jeden z moich klientów zwykł mawiać: „Nie ważne jak mówią, byle nie przekręcali nazwiska”, wyznając przy tym zasadę, że rozgłos jest najważniejszy i nigdy, ale to NIGDY nie można pozwolić by ludzie o tobie zapomnieli.

 

OPŁAKANE SKUTKI WYMUSZONEJ POPULARNOŚCI

Wiele osób zdaje się ten pogląd traktować zupełnie serio, co skutkuje nierozważnymi, obliczonymi na wywołanie skandalu zdjęciami na kanałach społecznościowych, zamieszczanych przez artystów, których gwiazda chwilowo przygasła. Mnożą się w mediach wywiady o niczym lub kolejny raz o tym samym, o czym wszyscy od dawna już wiedzą, a wzmożone bywanie na eventach, żeby załapać się na „ściankę” skutkuje jedynie tym, że wspomniani artyści bywają znani już tylko z tego, że są znani – nie wnosząc żadnej wartości do świata kultury, ani nawet show – biznesu.
Z czasem te formy obecności w mediach są coraz trudniejsze do zrealizowania, więc artysta staje się coraz bardziej prowokacyjny, przekraczając kolejne granice dobrego smaku i utraty własnej godności, w imię przytoczonej już wcześniej zasady „nie ważne jak mówią…”
Czy to symptomy choroby celebrytów? Nie, to ostre objawy zupełnie innej choroby, „braku ugruntowanej pozycji zawodowej oraz strategii rozwoju i komunikacji”. Czas odrobić wreszcie prace domową.

UCZMY SIĘ OD BIZNESU

Artysta to SUPER MARKA – marka osobista PREMIUM. Czy zatem można sobie wyobrazić żeby w sąsiednim świecie biznesu, jakakolwiek marka zdecydowała się na podobną strategię obecności w przestrzeni publicznej? Nie bez powodu w biznesie, marek „skandalizujących” tzn. takich, które w swojej strategii komunikacji z założenia przyjęły kontrowersyjne przekazy, w celu zwrócenia uwagi na produkt lub firmę, jest na świecie tak mało, że pewnie moglibyśmy policzyć je na palcach dwóch rąk. Dlaczego? Ponieważ firmy już dawno obliczyły, że to się na dłuższą metę nie opłaca.
Markę trzeba cenić i mieć do niej zaufanie, żeby sięgnąć po jej produkty, czy skorzystać z oferowanych przez nią usług. Podobnie jest z twórcami.
Różnica natomiast jest zasadnicza – firmy i marki działają strategicznie, mają jasno określone cele do zrealizowania, zarówno biznesowe, jak i komunikacyjne. Komunikacja jest dla nich jednym z narzędzi osiągania biznesowych celów. Jak jest wśród twórców? Czy większość zawodowych kroków nie jest zwyczajnie dziełem przypadku?

PUŁAPKI SKANDALU

Bycie marką skandalizującą (niezależnie od tego czy mamy na myśli markę, czy markę osobistą artysty) niesie ze sobą zagrożenia. Strategia takich marek polega na nieustannym wywoływaniu skandali w celu utrzymania obecności w mediach. Co prawda w tym kontekście obecność w mediach jest bardziej intensywna i masowa, ale taki twórca/marka ma specyficzną grupę fanów, odbiorców swojej twórczości, którzy są z nim ze względu na jego skandalizujący, odważny wizerunek. W momencie, w którym twórca/marka nie potrafi wypracować kolejnego skandalu, żeby utrzymać swoją obecność w mediach, staje się dla swoich odbiorców nudny, nijaki i traci popularność. Jest to strategia wysoce niebezpieczna odpowiednia tylko dla ludzi, którzy mają naturę skandalisty, dla których afera jest jak chleb powszedni, którzy jak tlenem karmią się nieustannym szokowaniem odbiorców. Dlatego w sferze publicznej jest niewiele marek, które potrafiły przez lata skutecznie z tej strategii korzystać, jak np. Madonna.

MARKI STRONIĄ OD SKANDALISTÓW

Inną konsekwencją takiego wizerunku jest fakt, że firmy niechętnie wiążą się ze skandalistami i niechętnie podpisują z nimi kontrakty reklamowe. Żadna marka inwestując setki milionów, czy miliardy w wizerunek, nie zaryzykuje go kontraktem ze skandalizującym twórcą i nie narazi się na utratę zaufania klientów. Taka strategia mogłaby się sprawdzić jedynie w przypadku gdyby zarówno twórca jak i marka mieli tę samą strategię komunikacji – obliczoną na skandal i prowokację. Wtedy być może udałoby się uzyskać efekty synergii pomiędzy brendami. Skoro jednak marek skandalizujących na rynku praktycznie brak (jeśli brać pod uwagę ich udziały w rynku) taka strategia jest dla twórcy wysoce nieopłacalna. Szansa na kontrakt reklamowy jest mniejsza niż trafienie szóstki w „totka”, a prawdopodobieństwo porażki niemal stuprocentowe.

BEZ STRATEGII ANI RUSZ

Co zatem robić? Odrobić wreszcie pracę domową! Zbudować swoją tożsamość jako twórca. Zdefiniować swój UNIKALNY charakter. Zaprojektować w oparciu o nie STRATEGIĘ ROZWOJU KARIERY I WIZERUNKU. Nie wiesz jak się do tego zabrać? Dobrze trafiłeś!